wizyta u lekarza to chyba tak naprawde najlepsze rozwiazanie..
jezeli dusznosc pojawia sie czesciej cos musi byc jej przyczyna i otworzenie szeroko okna jej nie zwalczy, co jedynie uspokoi nas na chwile ze w koncu udalo sie nam zaczerpnac porzadnie powietrza.. dusznosc szczegolnie moze meczyc w nocy przy zasypianiu.
dobrze poprosic o skierowanie na wymaz z gardla i nosa
mozliwa przyczyna: rodzaj bakterii zwany PACIORKOWCEM (wymaz powinien pomoc w ustaleniu tego)
jezeli przyczyna bedzie taka, jak powyzsza prawdopodobnie zostanie przepisany przez lekarza antybiotyk
jak to wyglada z mojego doswiadczenia? gdy bylem dzieckiem przepisano mi antybiotyk, na ktory bylem uczulony.. zamiast poczuc sie lepiej poczulem sie jeszcze gorzej..
oprocz objawow dusznosci moze towarzyszyc ogolne oslabienie, chorowitosc..
co mi pomoglo i w co wierze? spotkanie z bioenergoterapeuta.. moze nie jest to wlasciwe podejscie z medycznego punktu widzenia, lecz gdy na klatce piersiowej kladzony jest maly kamyczek, ktory po chwili zyskuje strasznie na wadze.. a po zamknieciu oczu ma sie wrazenie ze czlowiek zaczyna unosic sie nad ziemia i laduje pionowo na scianie to robi wrazenie.. szczegolnie na malym dziecku.. oprocz tego osoba ta zasugerowala mi picie herbat owocowych z kwiatem hibiskusa itp..
wczesniej od lekarzy moglem jedynie uslyszec, ze mam zarzywac leki, nie przemeczac sie, nie wychodzic nadwor bo moge sobie tylko zaszkodzic.. a i tak nie potrafili mi pomoc.. od bioenergoterapeuty nigdy nie uslyszalem nic podobnego, ze spotkan wychodzilem z nowym zapasem 'energii', a po krotkim czasie zarowno dusznosci, jak i ciagle problemy ze zdrowiem ustaly..
nikomu nie mowie, ze ma mi wierzyc w moja bajke i zaraz biec do jakiegos bioenergoterapeuty.. ja sam jednak jestem wdzieczny, ze spotkalem tego czlowieka na swojej drodze.. pewnie sporo bylo tez w tym pozytywnego nastawienia psychnicznego.. idac do przychodni lekarskiej nigdy nie czulem sie dobrze, nie wierzylem ze ma mi to pomoc, widzialem tylko innych chorych ludzi i sam czulem sie jeszcze gorzej.. idac na spotkanie z bioenergoterapeuta wierzylem w niego.
to co napewno nalezy zrobic to to, co jush mowilem, pomyslec o lekarzu i o wymazie z gardla i nosa.